„Zrezygnowałem z polityki, bo jeśli chciałbym coś komuś zawdzięczać i za coś się odwdzięczać, to tylko Mieszkańcom Koła!”

Autor: kurier-kolski.pl | 08.10.2018

Rozmawiamy dzisiaj z Krzysztofem Mazurkiewiczem – prezesem Stowarzyszenia Kolanie, kandydatem na Burmistrza naszego miasta w tegorocznych wyborach samorządowych. Przypomnijmy, że wybory zostaną przeprowadzone już za 2 tygodnie, w niedzielę 21. października. Burmistrza Koła mieszkańcy wybiorą spośród sześciu zarejestrowanych kandydatów, wśród których jest właśnie nasz dzisiejszy gość pan Krzysztof.

 

– Panie Krzysztofie, to drugie wybory samorządowe, w których ubiega się pan o fotel Burmistrza Koła. Co pana do tego skłoniło?

– No cóż, na pierwszym planie jest oczywiście cel, dla którego chciałbym pełnić tę funkcję, ten sam który przyświecał mi cztery lata temu, a którym jest wola ciężkiej pracy na rzecz lepszej przyszłości dla Koła.

– A co stoi zatem na drugim planie?

– W poprzednich wyborach zabrakło mi trochę głosów, żeby wejść do drugiej tury. A wówczas mogło się wiele wydarzyć. Można sobie więc wyobrazić, że w efekcie nasze miasto już dzisiaj mogło wyglądać inaczej, lepiej! To musiało wzbudzić niedosyt i ambicje do kolejnego startu.

– I dlatego po tamtych wyborach stworzył pan nową organizację społeczną w Kole, czyli Stowarzyszenie Kolanie?

– Właściwie to stowarzyszenie stworzyło, albo raczej powołało się samo, mnie jedynie poproszono, abym objął kierowanie tą organizacją. Formalne zaistnienie naszego stowarzyszenia nie było jednak żadnym zaskoczeniem. Z wieloma osobami z naszego zespołu już wcześniej przeprowadziliśmy dużo różnego rodzaju akcji oraz wiele różnych projektów dla miasta. Natomiast start w wyborach w 2014 r. wywołał silną indukcję ogromnej energii w naszej grupie. Energię, którą chcieliśmy spożytkować w pracy dla Koła, której żal było zmarnować.

– Prywatnie jest pan przedsiębiorcą prowadzącym firmę rodzinną. Czy doświadczenia w zarządzaniu biznesem pomogły panu w prowadzeniu organizacji społecznej czy raczej okazało się to czymś zgoła odmiennym?

– To na pozór bardzo podobne zagadnienia. Skuteczny szef każdej organizacji musi przeprowadzić właściwe rozpoznanie rynku, jego potrzeb oraz ich segmentację. Musi stworzyć zgrany zespół i wyznaczyć oraz jasno skomunikować cele, najlepiej w  oparciu o metodykę SMART. Ogromna praca to motywowanie zespołu w realizacji celów. I na tym etapie różnice są ogromne! Inaczej wygląda motywowanie pracowników, a czymś zupełnie innym jest dopingowanie wolontariuszy.

– Jak słyszę, dzięki pracy w stowarzyszeniu połączył pan doświadczenia zarządcze odmiennych organizacji? Czy takie połączenie może się okazać się przydatne w zarządzaniu miastem?

– Nie mam żadnych wątpliwości. Powiem więcej! Każda osoba, która chce wiązać swoją karierę z pracą w samorządzie powinna, a nawet musiałaby popracować wcześniej w organizacji społecznej. Dzięki temu nabiera się doświadczenia, którego nie uda się nabyć zarządzając nawet największym przedsiębiorstwem.

– A dlaczego ma to być aż tak ważne?

– Prowadzenie działalności gospodarczej siłą rzeczy musi dawać doświadczenie w zarządzaniu, niezbędne, podkreślam to mocno: niezbędne, w efektywnym zarządzaniu miastem. Nie mniej jednak staje się zupełnie nieprzydatne, gdy mówimy o poznawaniu swojego miasta, o poznawaniu mieszkańców i ich rzeczywistych problemów i potrzeb. Nie pomoże w badaniu potencjału miasta,w integrowaniu i angażowaniu mieszkańców w jego życie. Przecież nie uda się chociażby stworzyć dobrego programu wyborczego w oparciu tylko o to, co nam się wydaje, że miastu jest potrzebne, albo w oparciu o obiecywanie złotych, nierealnych gór.

– Z tego co pan mówi idealny kandydat na Burmistrza to osoba z bogatym doświadczeniem
w zarządzaniu i komercyjnym i społecznym?

– To nie ja wymyśliłem tę teorię, ale od zawsze zgadzałem się z nią w stu procentach. Dzisiaj mogę  potwierdzić jej prawdziwość, bo to tej teorii zawdzięczam tak wysokie moje przygotowanie do roli Burmistrza Koła, dzięki doświadczeniu które nabyłem, dzięki współpracy i rozmowom z moimi współpracownikami i Mieszkańcami.

– A co z polityką? Zdaje się, że się pan od niej odżegnuje i zapiera, a przecież wielu mieszkańcom Koła zawsze będzie się pan kojarzył z liberalnymi ideami i poglądami demokratycznymi?

– Tak, to prawda. Tematyka wolności i swobód, tak obywatelskich jak ekonomicznych, zawsze były i będą mi bliskie i zawsze będę się sprzeciwiał ich ograniczaniu. I nie mam zamiaru się tego zapierać! Musimy jednak mieć świadomość, że na poziomie lokalnym polityka może tylko przeszkadzać, nie może pomóc i nie pomaga. Powoduje niepotrzebne zależności, zobowiązania i prowadzi do poważnych konfliktów, co przecież doskonale widać w obecnej kampanii. Dlatego w działalności społecznej moje zapatrywania polityczne odsunąłem zupełnie na bok.

– Czy to dlatego nie pan jest twarzą Koalicji Obywatelskiej w mieście?

– Oczywiście! To z tego powodu właśnie zrezygnowałem z ubiegania się o poparcie polityczne podczas tej kampanii. Proszę państwa, przecież nikt chyba nie uwierzy, że takie poparcie uzyskuje się bez zasady wzajemności? A ja, jeśli chciałbym coś komuś zawdzięczać i za coś się odwdzięczać, to tylko Mieszkańcom Koła! Poza tym, pracując i kierując Stowarzyszeniem Kolanie dokonałem pewnej  ciekawej obserwacji. Otóż w naszej, Polaków naturze jest prowadzenie sporów. I to wcale nie musi być nic złego, a nawet przeciwnie – może być energetyzujące i twórcze. Ale niestety, kiedy na tę naszą narodową cechę nakłada się polityka, prowadzi to bardzo często do efektów i działań wręcz destrukcyjnych! Proszę mi wierzyć – w naszym stowarzyszeniu działa wiele osób o często bardzo skrajnych światopoglądach i odmiennych preferencjach politycznych. Naprawdę, znaleźlibyśmy tysiące powodów, żeby się pokłócić. Ale zamiast się kłócić, spieramy się. Ale spieramy się nie o to, czy się w coś angażować, czy nie. Spieramy się o to, jak się zaangażować. Nazywamy to u nas efektem synergii. Wszyscy wiedzą, że zgoda buduje, a my się przekonaliśmy, że synergia potęguje.

– To co pan mówi brzmi bardzo ciekawie, ale jak zamierza pan zastosować tę synergię na stanowisku Burmistrza Koła?

– To bardzo ważne pytanie, także w kontekście prowadzonej kampanii. Przecież to od niej wszystko się zaczyna. Od tego jak będziemy tę kampanię prowadzić. Wszyscy startujący w wyborach znamy się wszakże dość dobrze. A po wyborach, niezależnie od ich wyniku, trzeba będzie żyć dalej koło siebie. Jeżeli będziemy prowadzić względem siebie agresywną, negatywną kampanię to jak to się zakończy? Poobrażamy się na siebie i co dalej? Wszyscy startujący w wyborach to osoby, które mają jakiś pomysł na to miasto, to ludzie z potencjałem. Potrzebni temu miastu. Zatem jeżeli po wyborach będziemy potrafili dalej ze sobą współpracować na rzecz naszego miasta to będzie największa wartość. Przepis na dobrą przyszłość miasta to wg mnie konsolidacja wszystkich kolskich środowisk, a szczególnie organizacji społecznych.

– Naprawdę nie ma pan zastrzeżeń do żadnego ze swoich kontrkandydatów? A co z byłym Burmistrzem, który usłyszał już tak wiele negatywnych komentarzy pod swoim adresem?

– Tu nie o to chodzi, czy mam zastrzeżenia, czy nie. Ja jestem zwolennikiem konstruktywnej krytyki, nie krytykanctwa. Z krytykanctwem spotykałem się przez wszystkie ostatnie lata, podczas realizacji wszystkich naszych projektów. Przyznam, że to przykre, kiedy się robi coś fajnego dla nas, dla naszego miasta i spotyka się z drugiej strony z falą negatywnych reakcji ze strony kogoś, kto nigdy nic dla miasta nie zrobił. Ja w ten sposób nie chcę postępować. Nie uważam, że miasto tonie i potrzebuje koła ratunkowego, nie przesadzajmy, że jest aż tak źle! To prawda, mam wiele zastrzeżeń do sposobu zarządzania miastem i działań obecnego Burmistrza. Zdaję sobie też sprawę z tego, że wiele z tych działań spowodowane było zapewne upolitycznieniem tego stanowiska. Tak, jak mówiłem wcześniej, polityka bardzo przeszkadza w byciu dobrym gospodarzem miasta. Kiedy popatrzymy na wszystkie dobrze zarządzane i rozwijające się miejscowości w Polsce to przekonamy się, że większość ich włodarzy to osoby nieuwikłane w żadne zależności polityczne. Obecny Burmistrz miał też przecież i świetne pomysły, co do których brakło tylko albo woli albo możliwości ich realizacji. Te pomysły także chcę podjąć podczas mojej kadencji, ale z determinacją i konsekwencją, z których jestem znany, zrealizować je.

– A może pan wskazać przykład takiego pomysłu, czy to tylko taka uprzejmość wobec ustępującego włodarza miasta?

– Absolutnie! Świetnym przykładem może tu być powołana na początku kadencji Społeczna Rada Kultury. Uważam, że to był strzał w dziesiątkę, że nasze miasto bardzo potrzebuje takiego „organu”. Byłem pod ogromnym wrażeniem osób, które działając społecznie zaangażowały się w prace tej Rady. Wiem, bo mieliśmy w niej też swojego przedstawiciela, że ci ludzie wykonali kawał dobrej roboty. Niestety, ta praca została zmarnowana, zaprzepaszczona. Kiedy zostanę Burmistrzem zamierzam reaktywować tę Radę i nadać jej o wiele większą rangę i o wiele większe uprawnienia!

– Kontynuując jeszcze temat byłego już Burmistrza i jego sposobu zarządzania, ja się pan odniesie  do tematu zatrudnienia w Urzędzie Miasta? Słychać głosy, że pracuje tam wciąż zbyt dużo osób, że trzeba byłoby przeprowadzić redukcję?

– Ja przestrzegałbym przed wiarą w tego typu obietnice jak zwalnianie pracowników urzędów. Trzeba przyznać, że są one bardzo nośne medialnie i, jako bardzo populistyczne, świetnie się przyjmują. Radziłbym jednak spojrzeć na ten problem głębiej. I nie chodzi mi nawet o to, że ci pracownicy także mają rodziny na utrzymaniu, i że tak jak każdy z nas boją się utraty pracy. Bardziej chodzi mi o potencjalne koszty takiego działania, przecież każda osoba zatrudniona w Kole płaci tu podatki, z którego czerpie miasto, robi tu zakupy dając pracę i dochody innym mieszkańcom. Najważniejszym jednak dla mnie jest konstruktywne, a nie destrukcyjne wykorzystanie potencjału pracowników magistratu.

– Co ma pan na myśli?

– To proste! Jeżeli niewykorzystany potencjał zawodowy odpowiednio się zagospodaruje, to musi to przynieść tylko korzyści. Działa to wtedy, kiedy patrzymy na pracowników nie jak na źródło kosztów, ale jak na rokujące inwestycje. Jeśli powołamy, tak jak to przewiduję w moim programie wyborczym, komórkę która zajmować się będzie wsparciem dla nowo powstających firm, jeśli zintegruje ona także środowiska społeczne i będzie je wspierać w pozyskiwaniu dodatkowych źródeł dochodów to zyskamy na tym wszyscy. Nie bez znaczenia jest też temat środowiska pracy oraz poczucia jej stabilności. Jak pokazują przeprowadzone badania, pracownicy każdej firmy, jeżeli mają poczucie stabilności zatrudnienia i pozytywną atmosferę potrafią być wydajniejsi w pracy nawet o 80%! To samo się tyczy pracowników administracji państwowej, czy samorządowej.

– Trzeba przyznać obiektywnie, że kierowane przez pana stowarzyszenie jest widoczne w mieście, słychać o podejmowanych przez was akcjach i działaniach, projekty których się podejmujecie faktycznie realizujecie w przyjętych terminach. Wielokrotnie były one relacjonowane także przez media ogólnopolskie. Jaki jest pana przepis na taki sukces i taką skuteczność działania?

– Oprócz tego, co mówiłem wcześniej potrzebne są jeszcze trzy składniki: zespół, zespół i zespół. Nawet niezwykle zgrany zespół nie osiągnie zbyt wiele, jeżeli nie będzie miał charyzmatycznego lidera. Ale nawet najbardziej charyzmatyczny lider nie osiągnie nic, jeżeli nie będzie działał w ramach mocnego, zróżnicowanego zespołu. Nam udało się taki zespół powołać, zespół powiedziałbym ekspercki. Mamy w naszej drużynie Artura Piechalaka, znakomitego specjalistę od PR i publicity, mamy doktora Ryszarda Karolaka, doskonałego znawcę tematu służby zdrowia i zarządzania nią. Mamy Jarka Świdra, Krzysztofa Ziółkowskiego, Janusza Miłowskiego i Izę Michalak, którzy perfekcyjnie znają problematykę kolskiej edukacji w wielu jej płaszczyznach, tak zarządczych jak i wykonawczych. Mamy ekspertów w zakresie problematyki senioralnej w Kole, jak Barbara Szczepaniak oraz oczekiwań i możliwości najmłodszego, w grupie dorosłych, pokolenia, jak Kamil Skupin. Mógłbym tu jeszcze wymienić kilkadziesiąt osób, jak np. niezwykle potrzebny w każdej organizacji społecznej informatyk – Grzegorz Michalak, które angażują się w działania naszego zespołu, ale wniosek płynie jeden – to siła zespołu stanowi o sukcesach, które zespół osiąga.

– Trzeba przyznać, że ten opis waszego zespołu brzmi imponująco. Ale czy nie obawia się pan, że to wszystko o czym pan mówi, ma także drugą stronę medalu? Jest pan teraz już jedynym kandydatem, który startował w poprzednich wyborach, natomiast wszyscy pozostali kandydaci kładą ogromny nacisk na własną świeżość, nowość, innowacyjność?

– Chciałbym zauważyć, że ową świeżość można oceniać z różnych perspektyw. Wszyscy startujący w wyborach na Burmistrza jesteśmy praktycznie rówieśnikami. Dla mnie natomiast start w poprzednich wyborach był ogromnie pouczającym doświadczeniem. To liczba głosów mieszkańców, których mi zabrakło, zmotywowała mnie do tego, aby ciężką pracą zapracować na ich zaufanie. Dzisiaj wierzę, że to osiągnąłem. Ponadto nasze Miasto wzbogaciło się o fajne obiekty, byliśmy jako mieszkańcy stawiani za pozytywny przykład w TVP, a ja udowodniłem, że dotrzymuję danego słowa. To doświadczenie, które trudno byłoby deprecjonować. Poza tym dobrze, jeśli w zespole chirurgów, są świeże, młode osoby. Ale najlepiej, gdy przewodzi im najbardziej doświadczony profesor. Dlatego tak w naszym zespole, jak i w naszym programie, położyliśmy duży nacisk na budowę pomostu pomiędzy świeżością, a doświadczeniem. Mamy w naszej grupie osób startujących na Radnych reprezentantów kolskich Seniorów, ale mamy także najmłodszych kandydatów w historii naszego miasta. Na zadane pytanie, co jest lepsze, świeżość czy doświadczenie odpowiadam więc: najlepsze jest połączenie jednego z drugim.

– Bardzo dziękuję za rozmowę

– Ja również dziękuję i pozdrawiam serdecznie wszystkich Czytelników.

Materiał sfinansowany ze środków KWW Stowarzyszenia Kolanie
(artykuł sponsorowany)

Subskrybuj
Powiadom o
guest
15 komentarzy
Najnowsze.
Najstarsze. Najbardziej oceniony.
Informacje zwrotne.
Zobacz wszystkie komentarze.
rodzic
rodzic
2 lat temu

Najlepszym dla Koła kandydatem to p.Modrzejewska, świetna osoba,skromna, operatywna. Zeby wymienić Radę to Koło stałoby się narmalnym miastem

Mleczarz Probst
Mleczarz Probst
2 lat temu

Nie wiem czy to sie nie nadaje na jakis pozew

lok
lok
2 lat temu

tylko pan witkowski nadaje sie na burmistrza

Zorientowany członek Koalicji Obywatelskiej.
Zorientowany członek Koalicji Obywatelskiej.
2 lat temu

NIE JEST Twarzą KOALICJI Obywatelskiej bo nie uzyskał poparcia lub niewystarczające jak widać własnej partii w tych wyborach której nadal jest członkiem. Jego rodzima partia PO na podstawie wcześniejszych doświadczeń postawiła na Roberta – młodego, dynamicznego, działającego aktywnie społecznie wraz z przedsiębiorcami w Kole – przecież to widać gołym okiem. A jeśli chodzi o dług wdzięczności to mówi to osoba która chętnie sama zaprasza do Koła polityków – no proszę.

zniesmaczony
zniesmaczony
2 lat temu

Niemniej nie chcę odbierać sukcesów. Czuję się jednak ciut oszukany bo uwierzyłem, że zostawi pan politykę.

zniesmaczony
zniesmaczony
2 lat temu

Przed 2014 to działała Malinowa Mamba. Jako radny i przewodniczący komisji wsławił się pan nieznajomością przepisów wypraszając dziennikarkę.

as
as
2 lat temu

A jak tam u pana „język matczyny” Jidysz. Robi pan na mnie bardzo złe wrażenie zakłamania. Szkoda, że nie wyjaśnił pan podstawowej kwestii, jak , żyć za tysiąc zł. Może wyjaśnienie tego to klucz do pana sukcesu wyborczego.

czytelnikkk
czytelnikkk
2 lat temu

Niech mnie ktoś poprawi, ten Pan powiedział, że nie zlikwiduje biurokracji, bo z biurokracji są podatki? a to nie z podatków właśnie jest utrzymywana biurokracja? I jako biurokrację mam na myśli własnie zbyt dużą ilość urzędników. A tak w ogóle o co chodzi z tym słynnym „1000 zł” które jest powtarzane jak mantra na forach ?

Wujek Chłodek
Wujek Chłodek
2 lat temu

Kandydat jakby mnie przekonał.
Przede wszystkim swoją znajomością języków obcych.
Czy to już wszystkie?
Burmistrzów mięliśmy różnych, ale burmistrza – poligloty jeszcze nie.
Dlaczego więc nie?

Zorientowany
Zorientowany
2 lat temu

Panie Mazurkiewicz co pan za bzdury opowiadasz? „W poprzednich wyborach zabrakło mi trochę głosów, żeby wejść do drugiej tury. A wówczas mogło się wiele wydarzyć.”. Wjedź pan i zobacz swój wynik: Pan Mieczysław Drożdżewski 2970 głosów tj 35,05%, Stanisław Maciaszek 2314 głosów tj. 27,31%, na 3 miejscu…. Krzysztof Mazurkiewicz 1612 głosłów tj. 19,02 i tuż za Panem nikomu nieznany Marcin Janiak 1578 głosów tj 18,62%. Niech sobie wejdzie na stronę Państwobec Komisji Wyborczej !
I jak niewiele? Niewiele to zabrakło abyś Pan miał ostatni wynik! Raptem tylko 36 głosów miałeś Pan więcej od anonimowego Pana Janiaka. A żeby wejść do drugiej tury to brakowała Panu połowa (50%) tego coś Pan otrzymać.

vfevrf
vfevrf
2 lat temu

Wlasnie bardzo dobrze mowi bo polityka jest wyzej a nie w samorzadach.Lokalnie nie powinno byc polityki tylko praca dla dobra spolecznosci lokalnej.

Anonimowo
Anonimowo
2 lat temu

Bardzo spójna wizja i to mi się podoba współpraca to najprostsza droga do sukcesu …

J-23
J-23
2 lat temu

Popieram synergię

Mleczarz Probst
Mleczarz Probst
2 lat temu

To sie (przysłowiowej) „kupy” nie trzyma. Jak można z jednej strony zrezygnować z polityki a z drugiej kandydować?

Mieszkaniec Koła
Mieszkaniec Koła
2 lat temu

Ile pieniądzy stowarzyszenie otrzymało z budżetu miasta na działalność?

Telefon interwencyjny

Widziałeś(aś) coś ważnego? Chcesz się podzielić informacją?
Masz problem i nie wiesz co robić?

Zadzwoń!
Anonimowość gwarantowana!

600 152 526