Dawno zapomniane kolskie Przedmieście Zduny miało własny samorząd oraz sądy!

Autor: kurier-kolski.pl | 16.09.2018

O tym wie niewiele osób! Jest w historii miasta Koła bardzo wiele ciekawostek i tajemnic. Jedną z nich jest mało znany fakt, że nasz gród miał niegdyś dzielnicę zwaną Przedmieściem Zduny. Był to rejon Koła, gdzie mieszkali liczni garncarze i zdunowie. Byli tak silni, tworzyli tak zorganizowaną i bogatą społeczność zawodową, że wywalczyli własne przywileje i wielką niezależność w ramach miasta. Tworzyli niemal osobną enklawę, osadę, której członkowie przez blisko 250 lat, od 1559 roku aż do ok. 1800 roku, wybierali własnego burmistrza, radę oraz mieli własne sądownictwo. Do dziś z dawnej świetności Kolskiego Przedmieścia Zduny pozostały jedynie symboliczne nazwy ulic: Zduny oraz Ceramiczna. O tych zapomnianych faktach jak to niegdyś na Kolskim Przedmieściu Zduny burmistrzów i rajców wybierano, pisze pod spodem dla naszych Czytelników kolski regionalista, historyk i prawnik, dr Krzysztof Witkowski.

Już zapewne od końca XIV wieku rozwijające się dotychczas na wyspie rzecznej miasto Koło, rozpoczęło swoją ekspansję na przedmieścia. W ten sposób powstało tzw. Kaliskie Przedmieście, nazywane tak już w XVI stuleciu, oraz tzw. Przedmieście Zduny – zlokalizowane po drugiej stronie rzeki Warty, w okolicach dzisiejszego stadionu i dzisiejszych ulic… notabene Zduny, Zawadzkiego i Ceramicznej. Przedmieście to nad Wartą stało się siedliskiem zdunów wyrabiających naczynia gliniane i fajansowe, a także kafle do pieców na kraj cały.

Rozwijające się bardzo prężnie osadnictwo doprowadziło tam do wyodrębnienia się oddzielnego odmiejskiego, samorządu przedmieszczan. Na mocy przywileju króla Zygmunta Augusta z 1559 roku mieszkańcy Zdun otrzymali prawo wyboru swojego samorządu: burmistrza i rady. Przedmieściu założono własne księgi miejskie, w których spisywano testamenty mieszczan, transakcje kupna-sprzedaży i inne ważne dokumenty. Do dzisiaj, w Archiwum Państwowym w Poznaniu znajduje się jedna księga miejska Zdun z lat 1585-1802, która trafiła tam od prywatnego właściciela, dzięki staraniom śp. dr. Józefa Stanisława Mujty. Należy zaznaczyć, że większość zapisów w tym woluminie datowana jest na wiek XVIII. Niestety wcześniejsze księgi i zapisy bezpowrotnie zaginęły. Mieszkańcami Zdun, jaka sama nazwa na to wskazuje, byli przeważnie rzemieślnikami parającymi się szeroko rozumianym garncarstwem. Była to częsta sytuacja w dawnych miastach, albowiem produkcja ceramiki i jej wypał mogły być uciążliwe dla pozostałych mieszkańców, dlatego garncarze osiedlali się często na przedmieściach ośrodków miejskich.

 Zdjęcie: Księga przedmieścia kolskiego Zduny przechowywana w Archiwum Państwowym w Poznaniu. Fot. Krzysztof Witkowski

Mały organizm miejski był jednak za słaby, aby stać się w pełni niezależny od samorządu miasta Koła. Władze kolskie uzurpowały sobie, często niesłusznie, prawo do nadzoru nad Przedmieściem Zduny. Jeszcze bowiem w 1780 roku przedmieszczanie zduńscy wnieśli skargę do starosty konińskiego w tej sprawie. Konflikt rozstrzygnął ostatecznie starosta kolski Rafał Gurowski (patrz obraz pod spodem). Na podstawie przedstawionego przez przedmieszczan przywileju króla Zygmunta Augusta uznał on samorządność Przedmieścia Zduny. Jednocześnie przypomniał, że „zawsze od samego dependowali starosty”. To rozstrzygnięcie stało się formalną już podstawą późniejszych jego uprawnień przy zatwierdzaniu osoby na stanowisko burmistrza Przedmieścia Zduny.

Zdjęcie: Portret starosty kolskiego Rafała Gurowskiego z 1780 roku, znajdujący się w zbiorach kolskiego klasztoru OO. Bernardynów.

Na mocy przywileju króla Zygmunta III Wazy obywatele Przedmieścia Zduny na św. Michała wybierać mieli corocznie 12 kandydatów na burmistrza i rajców. Ale tu niespodzianka! Ostateczną decyzję w kwestii powołania na urząd burmistrza i na rajców podejmował … starosta kolski. Wybierał on od 3 do 6 osób, w tym jedną na burmistrza. Oczywiście dawny starosta nie ma nic wspólnego z dzisiejszym urzędem starosty i – jak widać – mało w tym wówczas było demokracji. W ten właśnie sposób w 1783 roku burmistrzem Przedmieścia Zduny został Wojciech Kotkowski, w 1784 roku – Mateusz Pawłowski, w 1785 roku – Antoni Bucikiewicz, itd. Ostatnim, był ten sam Wojciech Kotkowski. Same znane do dziś kolskie nazwiska.

Protokół z  wyborów z 1793 roku podpisany przez ostatniego starostę kolskiego Rafała Gurowskiego. Księga Przedmieścia Zduny. Archiwum Państwowe w Poznaniu. Fot. Krzysztof Witkowski

Kres samorządowi w tym kształcie położyły zabory i rok 1793, kiedy miasto Koło dostało się pod zabór pruski. Siłą rozpędu prowadzono jeszcze po tej dacie zapiski w księgach przedmiejskich, jednakże był to już schyłek istnienia Kolskiego Przedmieścia Zduny.

Dr KRZYSZTOF WITKOWSKI

 

Od redakcji:

Jeszcze do początku lat 40-tych XX wieku na terenie dawnego Przedmieścia Zduny istniała stara zabudowa pamiętająca zamierzchłe czasy. Były to jednak budynki w większości parterowe i już mocno nadszarpnięte zębem czasu.

Około 1940 roku niemieckie władze okupacyjne podjęły decyzję o wyburzeniu całej dzielnicy, wszystkich domów, i postawieniu w tym miejscu nowoczesnego osiedla mieszkaniowego dla Niemców. Z opowiadań śp. Rocha Adamkiewicza, który był wówczas uczniem i pomocnikiem w zakładzie fotograficznym, a po wojnie szanowanym obywatelem Koła, znanym zegarmistrzem oraz pasjonatem fotografii, zlecono zrobienie szczegółowej dokumentacji fotograficznej wszystkich budynków przed ich wyburzeniem. Osobiście robił je właśnie Roch Adamkiewicz. Niestety, zdjęcia te zostały szybko wywołane, zabrane i wywiezione gdzieś do nieznanego nam archiwum. Do dziś nie wiemy gdzie mogą być, a nie zachowały się inne zdjęcia ani rysunki zabudowy tej dzielnicy.

Jak możemy dowiedzieć się z Wikipedii (tekst autorstwa Marcina Nowackiego z Koła):

„Po zajęciu Koła przez Niemców, władze przystąpiły do budowy osiedla. Miała w nim zamieszkać część niemieckich oficerów i urzędników. Rękami Polaków i Żydów z kolskiego getta wybudowano wiele niemal identycznych murowanych bloków. Każdy z nich posiadał schron przeciwlotniczy. Ulica układała się w kształt litery „S”. Do wyzwolenia w 1945 r. nosiła nazwę Sonneengartenstraβe (w wolnym tłumaczeniu ulica Słoneczne Ogrody).

Po zakończeniu II wojny światowej ulicę zamieszkali wysiedleni z Koła Polacy. W 1962 r. w jej sąsiedztwie wytyczono i zorganizowano Park 600-lecia. Wszystkie budynki objęte są dziś opieką konserwatora zabytków.”

(fot: Marcin Nowacki)

Po dawnym Kolskim Przedmieściu Zduny pozostała do dzisiaj jedynie nazwy ulic: Zduny i Ceramiczna. Świadczą one wyraźnie o tym, kto kiedyś mieszkał w tym rejonie i czym się zajmował. Dziś ta część miasta wraz z dalszymi terenami nosi nazwę Przedmieścia Warszawskiego i pod taką właśnie nazwą znana jest współczesnym mieszkańcom Koła.

Tradycje ceramiczne Przedmieścia Zduny przed i po wojnie kontynuowało w Kole kilka cegielni, a także istniejąca tuż obok Fabryka Fajansu i nieco dalej, w dzielnicy przemysłowej, FMiWŚ „Korund” oraz Zakłady Wyrobów Sanitarnych (obecnie Geberit).

Subskrybuj
Powiadom o
guest
14 komentarzy
Najnowsze.
Najstarsze. Najbardziej oceniony.
Informacje zwrotne.
Zobacz wszystkie komentarze.
Mleczarz Probst
Mleczarz Probst
2 lat temu

Też zerknę. Choć niektóre są mi znane.

Maja
Maja
2 lat temu

Bardzo dziękuję i pozdrawiam .

Maja
Maja
2 lat temu

Panie redaktorze nie jestem mieszkanką Koła ,przyprowadziłam sie w okolice tego miasta kilkanaście lat temu ,bardzo polubiłam Koło i jego okolice i interesuje mnie jego historia czy byłby Pan tak uprzejmy i polecił kilka ksiązek związanych z miastem,lub wzmiankach o nim .Z góry dziękuję za pomoc.

obituary
obituary
2 lat temu

Nie tolerował mądrzejszych od siebie , tak naprawdę w ogóle nie tolerował mądrości i mądrych ludzi – czuł z ich strony zagrożenie . Przykłady ??> Wystarczy spojrzeć na bojówki dżihadystów którymi się otoczył .

Wujek Chłodek
Wujek Chłodek
2 lat temu

@~git

To taki współczesny „Lisowczyk”, którego wyczyny -oczywiście nie krwawe- też były tolerowane.

git
git
2 lat temu

I takich wybitnych fachowców zwalnianiał z pracy Pan Maciaszek wybitny Menager miasta koła .

Dr Krzysztof Witkowski
Dr Krzysztof Witkowski
2 lat temu

Oczywiście dopuszczali się okrucieństw i z tym nie polemizowałem. Pozdrawiam 🙂

Mleczarz Probst
Mleczarz Probst
2 lat temu

Dając im potężne pieniądze tolerował ich zachowania nie tylko w Koronie ale i na Litwie. Tolerował to nie znaczy wyraził zgodę na splądrowanie. Wieści o tym co „wyczyniali” w miastach i na wsiach dochodziły do niego z opóźnieniem. Polecam tą książkę ponieważ naprawdę jest przyzwoicie napisana i bazuje na wielu źródłach. Nigdzie nie napisałem że wyraził zgodę na splądrowanie. I jeszcze jedno- choć jest to smutne to nie było to niestety tylko splądrowanie. Pozdrawiam
Ps. Przez cały dzien nie bede miał internetu wiec życzę wszystkiego dobrego:)

Dr Krzysztof Witkowski
Dr Krzysztof Witkowski
2 lat temu

Wolałbym wiedzieć z kim rozmawiam, no ale trudno 😉 Szanowny Panie Mleczarzu Probst nikt nie ma monopolu na wiedzę, ale jeśli dysponuje Pan dowodem na to, że król wyraził zgodę na splądrowanie swojego królewskiego miasta to oczywiście jest to prawda. Pozdrawiam

Mleczarz Probst
Mleczarz Probst
2 lat temu

W tej kwestii bym polemizował, proszę przeczytać książkę Henryka Wisnera „Lisowczycy”

Kolejorz
Kolejorz
2 lat temu

Świetny artykuł.Prosimy o więcej !

Dr Krzysztof Witkowski
Dr Krzysztof Witkowski
2 lat temu

Mleczarz Probst. Niestety król nie musiał im na nic pozwalać i szczerze mówiąc nie można go winić.

Mleczarz Probst
Mleczarz Probst
2 lat temu

Ten sam Król pozwolił przemaszerować Lisowczykom przez Zduny w czasie wojny 30letniej i wiemy jak to sie dla Zdun skończyło…

Telefon interwencyjny

Widziałeś(aś) coś ważnego? Chcesz się podzielić informacją?
Masz problem i nie wiesz co robić?

Zadzwoń!
Anonimowość gwarantowana!

600 152 526