Wystawa o Powstaniu Styczniowym hitem kolskiego Muzeum! [wideo]

Autor: kurier-kolski.pl | 24.02.2016

IMG_0613Tak dużego „oblężenia” zwiedzających od bardzo dawna nie było w kolskim Muzeum! Zainteresowanie mieszkańców Koła, powiatu oraz gości z zewnątrz budzi najnowsza wystawa poświęcona Powstaniu Styczniowemu. Rekordowa liczba gości była także w dniu otwarcia wystawy. Wszyscy nie mieścili się w niewielkich pomieszczeniach placówki. Gośćmi honorowymi byli potomkowie gen. Edmunda Taczanowskiego oraz poseł Leszek Galemba. Unikalne kolekcje broni, obrazy, dokumenty, mapy, odznaczenia oraz oryginalne pamiątki po kolskim powstańcu ppor. Michale Szczesiaku można będzie oglądać do końca marca.

 

Ekspozycja pochodzi ze zbiorów Małgorzaty i Adama Urbaniaków. Kuratorem wystawy jest Piotr Śniegocki, który małą część swoich zbiorów dołączył do ekspozycji – pociski znalezione w Kole i okolicy. Są też nieliczne i bardzo unikalne pamiątki od prywatnych mieszkańców Koła: żeliwna płyta nagrobna kolskiego powstańca styczniowego Edwarda Leopolda Roli Podczaskiego, odnaleziona na miejscowym cmentarzu parafialnym przez Ryszarda Starostę i użyczona na wystawę przez jego siostrę Teresę Brzoską oraz przedwojenne zdjęcie portretowe, życiorys, akt zgonu i najwyższe odznaczenie powstańcze naszego dotychczas najlepiej znanego kolskiego powstańca ppor. Michała Szczesiaka – Krzyż Niepodległości z Mieczami, nadany mu przez prezydenta Ignacego Mościckiego. Pamiątki te pochodzą ze zbiorów Mariusza Kozajdy – praprawnuka bohaterskiego powstańca, rannego w bitwie pod Ignacewem.

IMG_0614

IMG_0618

IMG_0636

20160224_094458

Powstanie Styczniowe wybuchło 22 stycznia 1863 r. w Królestwie Polskim przeciwko Rosji. Miało charakter wojny partyzanckiej, w której stoczono ok. 1200 bitew i potyczek. Jedną z nich była bitwa pod Kołem – 6 maja 1863 r., podczas której oddział Edmunda Taczanowskiego zmusił do wycofania nacierających Rosjan. Choć zakończyło się klęską, rozszerzyło i umocniło polską świadomość narodową przyczyniając się do odzyskania niepodległości w 1918 r. Epilogiem tego zrywu narodowego był wybuch powstania zabajkalskiego wznieconego przed 150 laty przez polskich zesłańców – uczestników Powstania Styczniowego.

IMG_0628

IMG_0642

IMG_0645

IMG_0649

Podczas uroczystego otwartego wernisażu wiele ważnych kwestii poruszali goście uroczystości, w tym poseł Ziemi Kolskiej Leszek Galemba z PiS.  W opinii kuratora Piotra Śniegockiego, wystawa jest tak imponująca, że niejedno muzeum mogłoby pozazdrościć takich zbiorów.

– Walki powstańcze na naszych terenach rozpoczęły się 10 lutego 1863 roku pod Cieplinami – przypomniał dyrektor Muzeum Tomasz NuszkiewiczW powstaniu brali udział powstańcy listopadowi, następstwo pokoleń przyniosło powstanie warszawskie, łańcuch pokoleń istnieje, to kwestia historii społecznej – przyznał Adam Urbaniak, podkreślając siłę tkwiącą w narodzie.

IMG_0652

IMG_0654

IMG_0659

IMG_0665

Obecny na spotkaniu wraz z małżonką Marią potomek Edmunda Taczanowskiego, dowódcy bitwy pod Kołem i Ignacewem, Antoni Taczanowski z Międzychodu, mówił o kultywowaniu tradycji. Opowiedział, jak jego przodek bronił Koła. Mówił o patriotyzmie, wychowaniu, zrywach narodowo-wyzwoleńczych i pobożności. Podkreślał, iż dawniej wartości „Bóg-Honor-Ojczyzna” nosiło się w sercu. Na wernisażu był również obecny potomek generała – Włodzimierz Taczanowski z synem Maciejem Taczanowskim, którzy mieszkają niedaleko Koła, bo w pobliskiej Kłodawie.

IMG_0673

IMG_0674

IMG_0667

IMG_0671

IMG_0672

Kiedy mężczyźni poszli w bój, w domach pozostawały osamotnione kobiety. Uzewnętrzniały żałobę strojem i biżuterią. Dlatego ważną częścią kolekcji stanowi biżuteria patriotyczna. Po upadku powstania, każda kobieta, nawet jeśli nie straciła bliskich, okazywała symboliczną żałobę czarnym strojem i specyficzną biżuterią. Był to wówczas największy symbol naszej żałoby narodowej.

Wystawę warto i należy obejrzeć… Przez szacunek do naszych przodków i pamięć o ich bohaterskich czynach. Serdecznie zachęcamy!

Źródło: MTC i UM w Kole

Subskrybuj
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Najnowsze.
Najstarsze. Najbardziej oceniony.
Informacje zwrotne.
Zobacz wszystkie komentarze.
Hellen
Hellen
2 lat temu

Taki wysoki mężczyzna opowiedział w filmiku z wystawy bzdury nie z tej ziemi. Otóż dowiadujemy się, że „w Choryni Taczanowskich są pamiątki rodzinne”. Już z monografii Janusza Staszewskiego z 1936 r. dowiadujemy się, że było ich tam naprawdę niewiele – i to przeniesione do Czerwonej Wsi, ostatecznie około 1969 r. zniknęły kiedy to przypomniano sobie masońską przeszłość Józefa Taczanowskiego, który w 1852 r. kościół drewniany w Choryni podpalił (pochowany w rycie masońskim w lesie w sąsiednim Wławiu). Na prawdę wielki to patriotyzm i właściwa postawa religijna!!! Następnie ten wysoki mężczyzna podaje, że generał wycofując się w Poznańskie otrzymał stopień generała. Tyle, że nikt tego dokumentu nie widział, łącznie z Januszem Staszewskim w 1936 r., brak jest odpowiedniego dokumentu w Centralnym Archiwum Wojskowym. Do tego w Ichtamas w Turcji ma istnieć miejsce powieszenia Edmunda Taczanowskiego, pułkownika wojsk tureckich (pytanie jakiego wyznania) w jego osobistych dobrach ziemskich w 1878 r. Natomiast w Gibach niedaleko Augustowa miał w tym samym czasie walczyć również Edmund Taczanowski. Słusznie więc stwierdziły rosyjskie wspomnienia, że tych generałów Taczanowskich walczących w Powstaniu Styczniowym musiało być kilku, skoro w 1922 r. pojawił się Edmund Taczanowski w Wyższej Szkole Wojennej w Zegrzu, a w 1929 r. w Wilnie gdzie rozmawiał z pułkownikiem Janem Jurewiczem z Radia Wolna Europa oddział Nowy Jork. W 1914 r. widziano generała Edmunda Taczanowskiego w kościele Choryni, gdy osobiście rozmawiać miał z tamtejszym księdzem, z dodaniem przyśpiewki: „Taczanowski nie wojak, gdyż sprzedał Choryń za trojak”. Istniała także tradycja generała Władysława Edmunda Taczanowskiego, jak i generała Edmunda Taczanowskiego pseudonim „Świda”, starego komunisty, który miał tworzyć socjalistyczną partyzantkę w Laosie podczas wojny wietnamskiej…

Joseph z Hamburga
Joseph z Hamburga
2 lat temu

Jedne wielkie bomby na kiepskich resorach. Wątpię, by generał Edmund Taczanowski mógł walczyć pod Kołem podczas Powstania Styyczniowego: co najwyżej przeszedł przez most nazwany później jego imienia (od grudnia 1938 r.) a w samym Kole był na pewno tylko kilka godzin. Twarze słuchaczy świadczą, jakby nie dowierzano takiemu jednemu w jego zapewne historycznych dociekaniach, które, jak widać z mimiki, były raczej banialukami, nad którymi przeszli wszyscy pozostali z bardzo wielkim zastanowieniem graniczącym z kilkunastoma znakami zapytania czy aby tak było to wszystko naprawdę… Milczeniem zapewne dano sobie właściwą odpowiedź.

Telefon interwencyjny

Widziałeś(aś) coś ważnego? Chcesz się podzielić informacją?
Masz problem i nie wiesz co robić?

Zadzwoń!
Anonimowość gwarantowana!

600 152 526