Zapomniana perła Ziemi Kolskiej – św. Tekla z Syrii

Autor: kurier-kolski.pl | 08.05.2012

Nasze miasto, Koło, od zarania swych dziejów było narażone – ze względu na wylewy rzeki Warty – na powodzie, a ze względu na zwartą, drewnianą zabudowę budynków na wyspie rzecznej, także na liczne pożary. Miary nieszczęść, które spotykały Koło dopełniły najazdy obcych wojsk, np. Lisowczyków czy Szwedów.  Wobec takich sytuacji mieszczanie zaczęli coraz częściej zwracać się o pomoc nadprzyrodzoną. Do kogo? Do św. Tekli – od XVIII wieku patronki Ziemi Kolskiej. Kiedyś kult tej świętej był w naszym mieście i okolicach bardzo żywy. Poprzez jej wstawiennictwo pragnięto uniknąć wielu nagłych nieszczęść. Czemu zaniknął? I czy powróci?

 

W XVIII wieku, zwłaszcza w latach 1782-1789, Bernardyni kolscy prowadzili intensywne prace renowacyjne przy kościele. Odpowiadając na potrzeby wiernych, w nowym kościele został wybudowany ołtarz św. Tekli z jej cudownym wizerunkiem i sprowadzonymi jej relikwiami. Od samego początku kult tej świętej spotkał się z ogromnym oddźwiękiem nie tylko mieszkańców Koła, ale i szerokiej okolicy. Wyrazem tego było powstanie tu już w 1771 roku bractwa św. Tekli i liczne do niego wstępowanie ludzi wszystkich stanów – od arystokracji po chłopstwo.


Ołtarz św. Tekli z cudownym obrazem w kolskim kościele OO.Bernardynów.

Nasuwać się może pytanie, skąd w osiemnastowiecznym Kole tak żywy kult świętej, która żyła w I wieku po Chrystusie, do tego w dalekiej Azji Mniejszej. Autorzy jej życiorysów – pełnych nieraz legend i fantastycznych opowieści – podają, że była uczennicą św. Pawła i z jego rąk przyjęła chrzest. Zerwała wtedy zaręczyny z pogańskim narzeczonym, za co skazano ją na stos, jednak deszcz ugasił płomienie. Udała się wtedy ze św. Pawłem do Antiochii, a gdy i tam odrzuciła rękę starającego się o nią Syryjczyka, została skazana na pożarcie przez lwy, ale i tu ocalała, gdy wygłodniała lwica jej nie tknęła. Udała się do Seleucji, gdzie do późnej starości wiodła życie pustelnicze. Legenda jednak mówi, że uciekając przed prześladowcami, dotarła do Maaluli, gdzie otwarła się przed nią skała i ukryła ją. Tak miał powstać podziwiany do dziś potężny wąwóz św. Tekli. U jego wlotu wybudowano później klasztor, który w maleńkiej kaplicy ma kryć jej grób. W klasztorze żyją siostry prawosławne. Dzisiaj Mallalula leżąca w Syrii, w masywie Antylibanu, jest miejscem pielgrzymkowym, ale i wielką atrakcją turystyczną. Ciekawostką tego miejsca jest fakt, że tamtejsi mieszkańcy – jako nieliczni – posługują się językiem zachodnio-aramejskim, jakim posługiwał się Jezus. Pierwsze ślady kultu św. Tekli pochodzą z IV wieku – i to zarówno na Wschodzie jak i Zachodzie Europy.

Św. Tekla patronuje umierającym, cierpiącym na choroby oczu, jest orędowniczką przed wężami i dzikimi zwierzętami oraz w czasie pożarów i zarazy.


XVIII-wieczny obraz św. Tekli z kościoła OO.Bernardynów w Kole.

Jej kult ciągle się rozwijał i wzrastał, aby swoje apogeum osiągnąć w XVIII wieku. Nad rozwojem tego kultu w Polsce w szczególny sposób pracowali polscy Bernardyni, umieszczając w swoich kościołach jej wizerunki. Miało na to wpływ szczególne umiejscowienie kościołów bernardyńskich na przedmieściach i poza murami miast, a więc tam gdzie ludność najbardziej była narażona na najazdy, pożary i zarazy. I takim sposobem kult ten trafił także do Koła. Należy jednak nadmienić, że w żadnym innym klasztorze bernardyńskim nie spotkał się z tak wielkim odbiorem i głęboką wiarą wiernych. Odpusty ku jej czci (23 września) gromadziły ogromne rzesze wiernych. Związane z nimi były wielkie kolskie jarmarki – największe w całym ówczesnym powiecie konińskim.
W czasie zaborów kult zaczął podupadać. Reaktywowano go na nowo w okresie międzywojennym, a następnie zaraz po II wojnie. Kiedy jednak w latach 60-tych XX w. przeniesiono jego obchód na najbliższą niedzielę, prawie całkowicie zanikł.

Apel o pomoc w poszukiwaniach

Obecnie na nowo przeżywany jest 23 września. W ubiegłym roku poprzedzony był przez triduum modlitewne. W tym roku poprzedzony ma być już nowenną ku czci świętej. Rodzi się także myśl, aby soboty w ciągu roku poświęcić tej Patronce Ziemi Kolskiej, na wzór np. wtorków św. Antoniego. Trwają także prace przygotowawcze do wydania nowego modlitewnika.    
   
I dlatego w tym miejscu zwracam się z prośbą do mieszkańców Koła i okolic (i nie tylko) – może wśród swoich dawnych pamiątek religijnych i rodzinnych, ktoś odnajdzie np. stary modlitewnik do św. Tekli, nowenny, obrazki i różne dewocjonalia związane z naszą Patronką. Byłyby dla nas wielką pomocą! Jeśli ktoś miałby takie pamiątki, które mógłby udostępnić kolskim Bernardynom, prosimy  o kontakt z Redakcją (tel. 600-15-25-26, mail: redakcja@kurier-kolski.pl lub listownie na adres: „Kurier Kolski”, 62-602 Koło 4, skr. poczt. 120). Redakcja „Kuriera” przekaże zebrane informacje dalej do kolskich zakonników.


Barokowe wnętrza bernardyńskiej świątyni w Kole zachwycają swoją wspaniałością. Fot. M. Kozajda

I jeszcze jedno – skąd ta chęć u kolskich bernardynów odnowienia tego starego kultu? Powie ktoś: mamy nowych, współczesnych świętych! Owszem – i jest to piękne, i jest wyrazem pobożności. Ale skoro nasi ojcowie nie zawiedli się na świętej Syryjce – to może i na nasze czasy ze swym trudem, niepokojem, niepewnym jutrem – czego i w naszym mieście nie brakuje – potrzebna jest Patronka, której ogień się nie imał i dzikie zwierzę nie tknęło? Wszak jest patronką Ziemi Kolskiej już od XVIII wieku i warto byłoby odświeżyć tę perłę, której blask przyćmiły historyczne zdarzenia i ludzie (niestety) biorący w nich udział. Czas na zadumę!

Tekst: O. Otto Pierzchała

Zdjęcia: Br. Grzegorz Koźmic

Subskrybuj
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Najnowsze.
Najstarsze. Najbardziej oceniony.
Informacje zwrotne.
Zobacz wszystkie komentarze.
Przemko z Koła
Przemko z Koła
9 lat temu

Jakim trzeba być ignorantem, żeby chorągiew elearską (Lisowczyków) nazywać obcym wojskiem?

bingo
bingo
9 lat temu

Wszystko ładnie i pięknie,ale to było w takich czasach że nic nie można udowodnić.Dlaczego teraz patronka Koła nic nie pomaga w biedzie w bezrobociu i krzywdach biednych ludzi?
Wniosek jest jeden dawniej klerowi było łatwiej wciskać takie „cuda”
obecnie jest inna świadomość ludzi i kościół nie nadąża za nowoczesnością.Mimo wszystko jest fajnie-jest oczym pogadać.

Telefon interwencyjny

Widziałeś(aś) coś ważnego? Chcesz się podzielić informacją?
Masz problem i nie wiesz co robić?

Zadzwoń!
Anonimowość gwarantowana!

600 152 526

3
0
Jeśli podoba Ci się artykuł, prosimy o komentarzx
()
x