Skąd się wzięły szopki bożonarodzeniowe?

Autor: kurier-kolski.pl | 24.12.2011

We wszystkich kościołach i kaplicach, ale także w wielu domach, a nawet na placach i ulicach wielu miejscowości, pojawiły się szczególne dekoracje związane z okresem Bożego Narodzenia. Przede wszystkim są to tak zwane szopki betlejemskie. Taką szopkę co roku także przygotowują w swoim kościele kolscy OO.Bernardyni (na zdjęciu). Podziwiamy szopki, ale nie wiemy skąd wzięła się ta niezwykła i piękna tradycja.

W zależności od miejsca i pomysłowości twórców szopki zajmują różną przestrzeń i są różnej wielkości. Centralnym jednak ich miejscem jest samo miejsce narodzin Jezusa. Przyjmuje ono czasami wygląd groty, lecz w naszej kulturze jest to najczęściej pasterska szopa ze żłóbkiem, w którym Maryja złożyła swego nowo narodzonego Syna. I wokół tego właśnie miejsca rozłożona cała większa lub mniejsza panorama okolic Betlejem. Obok postaci Dzieciątka Jezus, Maryi i Józefa, pojawiają się figurki pasterzy, trzech króli, ale także i innych osób jak np. różni ludzie najczęściej wykonujący różne prace. W tle umieszczana jest panorama Betlejem z jego domami, pałacem Heroda, ale i z rodzimymi akcentami jak wiatrak, młyn, pustelnia z dzwonnikiem i inne. W wielu tych przedstawieniach figurki te bywają ruchome. A wszystko to w blasku świateł i przy kolędowej muzyce.

Wiele osób w tych świątecznych dniach będzie podziwiać wspomniane Szopki, ale niewiele chyba osób wie, skąd się wziął zwyczaj ich budowania. Otóż początek takim jasełkowym przedstawieniom dał w XIII wieku św. Franciszek. On to właśnie w Boże Narodzenie 1223 r. w Greccio urządził pierwszą, i to żywą, szopkę.  Ale teraz oddam głos Tomaszowi z Celano – pierwszemu biografowi św. Franciszka, który tak opisał te pierwsze jasełka: „Nastał dzień radości, nadszedł czas wesela. Z wielu miejscowości zwołano braci. Mężczyźni i kobiety z owej krainy, pełni rozradowania, według swej możności przygotowali świece i pochodnie dla oświetlenia nocy, co promienistą gwiazdą oświeciła niegdyś wszystkie dnie i lata. Wreszcie przybył święty Boży i znalazłszy wszystko przygotowane, ujrzał i ucieszył się. Mianowicie nagotowano żłóbek, przyniesiono siano, przyprowadzono wołu i osła. Uczczono prostotę, wysławiono ubóstwo, podkreślono pokorę i tak Greccio stało się jakby nowym Betlejem. Przybyły rzesze ludzi ciesząc się w nowy sposób z nowej tajemnicy”.

I od tej pory najpierw w świątyniach franciszkańskich, a następnie i w innych, zaczęto przedstawiać sceny Narodzenia Pańskiego. W naszej polskiej kulturze wprowadzano do nich wiele motywów narodowościowych i patriotycznych. W czasach zaborów, okupacji czy też walki o suwerenność pojawiały się motywy patriotyczne „ku pokrzepieniu serc”. Dzisiejsze szopki to bardzo często dzieła sztuki. Charakterystyczne w tym względzie są szopki krakowskie oparte na motywie kościoła mariackiego. Do najbardziej znanych ruchowych szopek czynnych cały rok należy szopka u franciszkanów w Wambierzycach. Stały się też ostatnio modne szopki żywe – takie jaką właśnie urządził św. Franciszek – najbardziej znaną jest żywa szopka u franciszkanów krakowskich, ale ostatnio i mieszkańców miasteczka Warta budzi od świtu ryk osła, beczenie owiec i pianie kogutów dobiegające z szopki sprzed miejscowego kościoła bernardynów.

Ale to nie tylko artyzm, ekspresja, pomysłowość twórców są w tym najważniejsze. To przede wszystkim możliwość niejako namacalnego dotknięcia tajemnicy Bożego Narodzenia. To widoczny znak miłości Boga do człowieka. I takiego właśnie spotkania, także przy bernardyńskiej szopce, z Maleńką Miłością rozświetlającą mroki życia wszystkim Czytelnikom z serca życzymy!

O. Otto Pierzchała, OFM
Foto: Br. Grzegorz Koźmic, OFM

Subskrybuj
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Najnowsze.
Najstarsze. Najbardziej oceniony.
Informacje zwrotne.
Zobacz wszystkie komentarze.
madzia
7 lat temu

aha…

Telefon interwencyjny

Widziałeś(aś) coś ważnego? Chcesz się podzielić informacją?
Masz problem i nie wiesz co robić?

Zadzwoń!
Anonimowość gwarantowana!

600 152 526