W 1945 r. Rosjanie zgotowali Niemcom w Kole „krwawą łaźnię”!

Autor: kurier-kolski.pl | 21.01.2012

20 stycznia br. minęła 67.rocznica wyzwolenia naszego miasta. Koło stanowiło w styczniu 1945 r. bardzo ważny punkt obronny, strategiczny zarówno dla Niemców, jako Twierdza Koło (Festung Warthbrucken), jak i dla Rosjan. Świadczy o tym fakt, że po otrzymaniu meldunku z frontu, Głównodowodzący Armii Czerwonej marszałek Józef Stalin dał rozkaz oddania salwy artyleryjskiej „z okazji oswobodzenia miasta Koło“. Mało kto z nas o tym wie, że walki w Kole w styczniu 1945 roku były najcięższe w całej Wielkopolsce. Uczestniczący w walkach w Kole Niemcy w swych wspomnieniach piszą o „krwawej łaźni“ jaką urządzili im Rosjanie w Kole.

Rok 1945 był decydujący dla rozwoju sytuacji na frontach II wojny światowej. Armie niemieckie pod naporem aliantów cofały się. Jedyną, większą operacją zaczepną wojsk niemieckich była wczesniejsza ofensywa w Ardenach, która przyniosła pewne sukcesy taktyczne Niemcom.

Ofensywa Armii Czerwonej na Wiśle i błyskawiczne uderzenia oskrzydlające ugrupowania niemieckie, wyzwalały znaczące połacie ziem polskich. Po wyzwoleniu Warszawy 17.stycznia, szybkimi uderzeniami radzieckie fronty zbliżały się do Czwartej Warciańsko-Berlińskiej Rubieży Obronnej, której silnym punktem oporu było Koło – Festung Warthbrucken (Twierdza Koło). Określenia takiego używali Niemcy dla szczególnie ważnych punktów oporu, ze względu na ich strategiczno-operacyjne znaczenie. Jeden z ostatnich rozkazów niemieckich z dowództwa transportu w Poznaniu z 18.stycznia 1945 roku też używa tego określenia.

Dodatkowo dowiadujemy się o działaniach wzmacniających odcinek obrony w Kole poprzez skierowanie transportem kolejowym trzech kompanii słuchaczy szkoły podoficerskiej (HUS-14) oraz III Batalionu 41 pułku grenadierów pancernych z samochodami. Ponadto były zlokalizowane w Kole jednostki Wehrmachtu (2 kompanie francuskie!) i znaczne siły Volkssturmu. W zasadzie Volkssturm stanowił główną obsadę trzech linii obronnych od strony wschodniej i północno-wschodniej miasta Koła. Do pierwszej linii obronnej dołączyły jeszcze resztki wycofujących się w popłochu z Kutna i Kłodawy żołnieży Wehrmachtu. Południową i południowo-zachodnią flankę obronną stnowiły dwie kompanie HUS (Szkoły podoficerskiej 14). Były to 3 i 4 Kompania. Kompanie te wzmacniały obronę centrum miasta i przyczółków mostowych oraz wyloty drogowe na Turek i Konin. Ich operacyne linie obronne przebiegały od wylotu drogi Koło-Konin (za szpitalem), łukiem przecinały dzisiejszą ul.Bogumiła, opasywały centrum miasta za elektrownią miejską (dzisiejsza siedziba ośrodka szkolenia kierowców LOK) i dochodziły do brzegu Warty, gdzie na drugim, prawym brzegu rzeki łączyły się z silnymi umocnieniami obronnymi w postaci trzech pasów okopów i umocnień przeciwpancernych. Dodatkowo wylot drogowy na Warszawę, tuż za przejazdem kolejowym, między pierwszą a drugą linią okopów, był wzmocniony silnym stanowiskiem broni przeciw pancernej i obsadzony IV Batalionem Wehrmachtu.

Jak więc wyraźnie widać Koło było przygotowane do długiej obrony ze znacznymi siłami. W wyniku szybkich uderzeń 8 Armii gwardyjskiej generała Czujkowa, po wyzwoleniu 19.stycznia Kutna, w niemieckich jednostkach stacjonujących w Kole zapanowała panika. Wszystkie dodatkowe uzupełnienia dla obrony miasta nie były właściwie wykorzystywane, gdyż dowództwo niemieckie straciło jednolitą zdolność dowodzenia wszystkimi oddziałami na terenia Koła.


Niemcy wybudowali na terenie miasta Koła aż 20 bunkrów żelbetowych. Na zdjęciu – potężny bunkier w samym środku kolskiego os. Kolejowa.

Walki o miasto były długie i zacięte. Już 19.stycznia wieczorem pierwsze jednostki radzieckie podeszły pod miasto od strony Kłodawy, wzdłuż szosy, po jej północnej stronie. Napotkały silny ogień z broni maszynowej i przeciwpancernej III i IV Batalionu 41 pułku grenadierów i zaległy w polu w Chojnach, oczekując nadejścia głównych sił 8 Armii Gwardyjskiej.

W godzinach porannych 20.stycznia nadciągnęły główne siły radzieckie i zajęły pozycje wyjściowe wzdłuż szosy na Kłodawę, tuż za przejazdem kolejowym w Chojnach. Po ich lewej stronie na wzniesieniach ustawiły się baterie artylerii ciężkiej i ostrzeliwały niemieckie punkty ogniowe w mieście. Stanowiska artylerii niemieckiej, szczególnie artylerii przeciwpancernej, były umieszczone wzdłuż linii obronnych i w punktach wysokościowych na terenie miasta, np. na wieżach kościołów i wysokich budynkach na ul.Okólnej (dziś Michała Kajki). Wymiana ognia pomiędzy artylerią niemiecką i radziecką doprowadziła do zniszczenia jednej wieży kościoła Klasztoru O.O. Bernardynów i wieży kościoła ewangelickiego przy ul. Sienkiewicza.

Jeden z budynków na ulicy Kajki (Starówka), gdzie do dziś na elewacji widać pozostałości ostrzału z 1945 roku. Foto: Adam Wilk


O godzinie 11.30 Rosjanie przypuścili pierwszy szturm na pozycje niemieckie w kierunku północno-zachodnim rozwijając natarcie wzdłuż linii obronnych nieprzyjaciela. Przecięli szosę prowadzącą do Włocławka i rozwijając natarcie w kierunku zachodnim opanowali teren przy cegielni p. Imiłkowskiego (teren blisko obecnych ogródków działkowych na ul. Włocławskiej, za torami), gdzie dostali się pod niezwykle silny ogień artylerii i broni maszynowej prowadzony przez Niemców z okopów i umocnień przy dworcu kolejowym. Atak ten załamał się i Rosjanie zmuszeni byli wycofać się w rejon cegielni i zalegli wzdłuż drogi na Włocławek.

O godzinie 12.00 Rosjanie ponowili atak ze swego głównego zgrupowania tuż za przejazdem kolejowym na drodze do Kłodawy, w dwóch kierunkach: północno-zachodnim i południowo-zachodnim. Przy silnym wsparciu artylerii i czołgów przełamali niemiecką linię obrony i zmusili IV Batalion Wehrmachtu do wycofania się na drugą linię obrony, likwidując tym samym główny punkt oporu niemieckiej artylerii przeciw pancernej. Południowe skrzydło IV Batalionu zostało zepchnięte aż za trzecią linię obrony do przyczółka mostowego na Warcie.

W tym samym czasie następowało natarcie wojsk radzieckich od strony Uniejowa, gdzie po przekroczeniu Warty jednostki te rozwijały swój główny kierunek uderzeniowy na Turek i Konin. Po godz. 10.00 wojska przecięły drogę Koło-Konin w Genowefie i nadal rozwijały natarcie wzdłuż tej drogi w kierunku Konina. Manewr ten odciął drogę odwrotu jednostkom niemieckim stawiającym opór w Kole.

Natarcie rozwijane przez „wschodnią kolumnę Rosjan“, jak określali ją Niemcy w swych planach operacyjnych z 20.stycznia, doprowadziło we wczesnych godzinach popołudniowych do ostatecznego wyzwolenia miasta i tuż przed wieczorem Koło było wolne. Jak wspominała nieodżałowanej pamięci pani Maria Matrybińska, że „wreszcie skończył się koszmar niemieckiej okupacji”.


Publiczna egzekucja Polaków przez niemieckich hitlerowców z tyłu Ratusza Miejskiego na Starym Rynku w Kole.

Koło stanowiło ważny punkt strategiczny, zarówno dla Niemców, jako wspomniana Festung Kolo (Festung Warthbrucken), jak i dla Rosjan. Świadczył o tym fakt, że po otrzymaniu meldunku z frontu Głównodowodzący Armii Czerwonej marszałek Józef Stalin dał rozkaz oddania salwy artyleryjskiej „z okazji oswobodzenia miasta Koło“. Komunikat ten podany przez Radio Moskwa słyszał nieodżałowanej pamięci pan Jan Oliskiewicz, późniejszy pierwszy po wojnie starosta powiatowy i Poseł na Sejm naszego powiatu.

Zacięte walki o miasto pociągnęły ciężkie ofiary po obydwu stronach walczących. Wyzwalając Koło zginęło 132 żołnierzy radzieckich, a ponad 390 zostało rannych. Żołnierze radzieccy szturmujący pozycje niemieckie wykazali się niezwykłym poświęceniem, którego symbolem może być fakt zasłonięcia swym ciałem niemieckich otworów strzelniczych bunkra w czasie ataku piechoty radzieckiej na umocnienia i okopy nieprzyjaciela trzeciej linii obronnej. Sierżant Lewakow i lejtnant Nosula za ten wyczyn otrzymali tytuł Bohatera Związku Radzieckiego i zostali pochowani w głównej alei cmentarza Mauzoleum Żołnierzy Radzieckich w Warszawie. Ich koledzy, którzy polegli w wyzwalaniu naszego miasta, spoczywają na cmentarzu wojennym przy ul. Nagórnej w Kole, który jest największym cmentarzem wojennym w Wielkopolsce Wschodniej.


Niemiecki bunkier na osiedlu Nagórna w Kole, w rejonie ul. Cegielnianej, który zdobyli Lewakow i Nosula, zakrywając niemieckie karabiny własnymi ciałami.

Składanie wiązanek kwiatów w rocznicę wyzwolenia Koła na cmentarzu wojennym w Kole. Foto: Michał Chojnacki

Straty wojsk niemieckich walczących w Kole do dziś nie zostały dokładnie oszacowane. Są one wielkie i sięgają niewątpliwie kilkuset zabitych. Sprawy te są aktualnie opracowywane w oparciu o dane archiwów niemieckich i rosyjskich, na podstawie raportów i rozkazów dziennych poszczególnych jednostek i związków taktycznych obydwu armii. Uczestniczący w walkach w Kole Niemcy w swych wspomnieniach piszą o „krwawej łaźni“ jaką urządzili im Rosjanie w Kole i na drodze wjazdowej do Konina 20.stycznia 1945 roku.

Zamieszczona pod spodem mapka operacyjna wojsk niemieckich pokazuje sytuację strategiczną w Kole w czasie walk o jego wyzwolenie w dniu 20 stycznia 1945 roku.

Niewiele osób do dziś zdaje sobie z tego sprawę, że walki w Kole w 1945 roku były najkrwawsze i najcięższe w całej Wielkopolsce. Dopiero zmagania o przełamanie oporu Twierdzy Poznań (Festung Posen) pociągnęły większe ofiary i miały większy zasięg niż w naszym mieście.

ADAM WILK

Zdjęcia: archiwum i Bundesarchiv

reklama

47 odpowiedzi do wpisu

  1. kj

    Cześć pamięci wszystkim wyzwolicielom naszego miasta!!!
    —Szkoda, że niektórzy się tego wstydzą i myślą, że było innaczej …..
    Obecna „władzo” pochyl głowy…../in memoriam/

  2. epistol

    WOW jestem pod wrazeniem. Nie wiedziałem że tak to wszystko wygladało.Szacunek dla autora tekstu i portalu za przyblizanie nam tak ciekawych faktów historycznych.

  3. kolak

    masz racje epistol bo gdzie indziej to tylko pokazuja jak buraki pozuja do fotek skladaja kwiatki a czlowiek nic ciekawego nie dowie sie jak to wtedy naprawde bylo

  4. Zygu

    A pamietacie jak przed wyborami burmistrz obiecał ten bunkier na Kolejowej odnowić i zrobic tam muzeum z eksponatami??Kolejna jego paplanina bez pokrycia.Wybory mineły dostał co chciał,murzyny poszły do urn i zrobiły swoje to można murzynów teraz olać i udawać że sprawy nie było.

  5. hmhmfv

    nooooo ja mieszkam przy tym betonie i po chalupach przed wyborami chodzili i cuda na kiju obiecywali dla calej oski.no i ten bunkier tez ze niby fajnie zrobia.chlopacy sie na to napalili ze bedziemy miec atrakcje tutaj zajefajna a tu okazuje sie ze sciema max!!tearz tylko podwyzszaja sobie pensje nic wiecej.

  6. patriota

    precz z komuna!!!!!!!!!

  7. R.P.

    Bardzo ciekawy artykuł, faktycznie należą się słowa uznania autorowi, brawo!

  8. Ramzes

    Brawo dla autora i portalu, artykuł pierwsza klasa

  9. kkk

    Panie Mariuszu,

    Wielkie brawa! Doskonaly artykul. Oby wiecej takich, ktore beda przyblizaly mieszkancom historie ich miasta.
    BRAWO!

    K.

    • m.kozajda

      Dziękuję za miłe słowa, ale przede wszystkim należą się one autorowi – Panu Adamowi Wilkowi, który jest rodowitym kolaninem z rodziny osiadłej tu od bardzo dawna, dlatego – mimo średniego wieku – jest regionalistą kolskim i nieocenioną skarbnicą wiedzy o naszym mieście.
      Bardzo dziękuję Panu Adamowi, że zgodził się na współpracę z „Kurierem Kolskim” i na dzielenie się tą wiedzą z naszymi Czytelnikami. To ważne, żebyśmy znali historię naszej Małej Ojczyzny.

  10. kkk

    OK. W takim razie gratulacje dla obu Panów 🙂

  11. White Legion

    Precz z komuną, chroń nas Panie Boże od czerwonej zarazy.

  12. biker

    Gratuluję pomysłu. Mam nadzieję, że artykuł zachęci co bardziej światłych mieszkańców Koła do poważnego zajęcia się tym tematem. Dlatego tez pozwolę sobie przedstawić kilka uwag.
    Po pierwsze, używanie określenia „wyzwolenie” jest w tym przypadku co najmniej nie na miejscu. Wszak jeden okupant zastąpił drugiego. Niestety historia pokazała, że trafiliśmy z deszczu pod rynnę.
    Po drugie, używanie określenia „twierdza” w odniesieniu do niemieckiej obrony Koła jest chyba zabiegiem socjotechnicznym mającym poprawić samopoczucie broniących się tutaj w 1945 r. Niemców a być może także i niektórych dzisiejszych mieszkańców miasta.
    Po trzecie, nigdy tak nie jest aby strona zajmująca umocnione pozycje obronne ponosiła w wyniku bezpośrednich walk większe straty od atakujących. Jaki byłby wtedy sens budowania tych umocnień? Określenie „krwawa łaźnia” zapewne nie odnosi się do samych walk o Koło lecz do tego, co stało się zaraz potem. Wysokie straty niemieckie to wynik przede wszystkim rozstrzeliwania jeńców jakiego dopuścili się Rosjanie. Niestety nie był to przypadek odosobniony, wręcz przeciwnie. Czyżby ten drobny szczegół autor pominął bo nie pasuje do obrazu wyzwolicieli? Niedawne ekshumacje mające miejsce w Kole, przeprowadzone przez Stowarzyszenie „Pomost”, są dobrym przyczynkiem do poznania faktycznych strat po stronie niemieckiej.
    Po czwarte, nie mam pojęcia czym kierował się autor dobierając zdjęcia do swojego tekstu. Dlaczego pod większością zdjęć brak podpisów? Jaki związek z opisywanymi wydarzeniami ma egzekucja trzech Polaków z początku okupacji niemieckiej? Wnoszę, iż autor posiada pełną wiedzę o danych personalnych i biogramach wszystkich uczestników tego tragicznego wydarzenia skoro używa zwrotu „niemieccy hitlerowcy”. W przeciwnym razie bardziej właściwym będzie „Niemcy”. 1 września 1939 r. Polska została zaatakowana przez Niemcy (czytaj: państwo niemieckie), zamieszkiwane w większości przez ludzi o narodowości niemieckiej, którego legalnie wybranym przywódcą był w owym czasie Adolf Hitler. Hitlerowcy to potoczne określenie osób wyznających ideologię nazistowską, podobnie jak komuniści, którzy w gruncie rzeczy wiele się od siebie nie różnią.
    I to by było na tyle. Życzę wytrwałości w dochodzeniu prawdy historycznej.

  13. Tofu

    Najwyraźniej ciągle jeszcze wielu Polaków ma problem z odróżnieniem wyzwolenia od zniewolenia. Wstyd.

  14. Tofu

    Panowie Wilk i Kozajda! W jakim słowniku znaleźliście słowo „żołnieży”? W moim wygląda ono całkiem inaczej. W dzisiejszych czasach ludzie chwytający za pióro, szczególnie Ci mający dziennikarskie zapędy, powinni dbać o poprawność językową. To naprawdę nie boli. I znowu wstyd.

    • m.kozajda

      Wstyd to być takim złośliwcem i czepiać się takich drobiazgów! Ja i tak przywiązuję dużą dbałość o poprawność językową. Proszę przyjrzeć się naszej konkurencji, to tam będzie miał Pan dopiero używanie. Najłatwiej się siedzi na tyłku przed monitorem i krytykuje! Niemniej dziękuję za znalezienie błędu.

  15. Tofu

    Każdy ma prawo do błędu, jednak nie każdemu on przystoi. Tak właśnie jest w przypadku ludzi „piszących” do których – jak mniemam – Pan aspirujesz. Na dodatek, poza ortografią, ma Pan również kłopoty z odróżnieniem krytyki od krytykanctwa. A poprawne pisanie w ojczystym języku nie jest wcale drobiazgiem, choć zapewne wśród szkolnej gawiedzi Pańskie poglądy w tej sprawie znajdą wielu popleczników. Niemniej obowiązkiem Polaka, zwłaszcza uważającego się za wykształconego, jest pisanie bez błędów.
    Zamiast napisać „przepraszam” i szybciutko poprawić błąd Pan dowartościowuje siebie kosztem bliżej nieokreślonej konkurencji. Najwyraźniej jest Pan wyznawcą tezy „w kraju ślepców jednooki królem”; ja tak nie uważam więc oczekuję rzetelnego wypełniania swoich obowiązków. I tyle.
    A skoro o obowiązkach, doczekamy się odpowiedzi na uwagi przedstawione przez bikera?

    • m.kozajda

      Powiedzenie mówi, że „tylko ten, który nic nie robi, błędów nie popełnia”.
      Napiszę Panu tylko tyle, że już takich jak Pan zadufanych w sobie ludzi w swoim życiu spotkałem bardzo wielu. Jednakże szybko spuszczali z tonu, gdy okazywało się, że potrafiłem w ich „dziełach” znaleźć błędy o wiele większe i poważniejsze niż te, które wytykali mnie. Także błędy bardzo merytoryczne. I to by było na tyle.

      Co do „bikera”, jego uwagi w większości są dziwne i mało zasadne. O co np. chodzi z tymi podpisami pod zdjęciami??? Ten ktoś jest zupełnie nierozeznany w tym, że brak jest fotografii z okresu okupacji i wyzwolenia Koła. Czemu więc nie mieliśmy zamieścić tej fotografii z egzekucji??? Artykuł jest o wyzwoleniu Koła spod okupacji niemieckiej. A to Niemcy dokonali tamtej egzekucji w owym czasie. Więc związek jest!
      A co do samego wyzwolenia przez Rosjan, to każde dziecko wie, że wpadliśmy z deszczu pod rynnę. Ale jaki, my, zwykli mieszkańcy, mieliśmy na to wpływ? Artykuł nie jest o wielkiej polityce, ale o walkach 20 stycznia 1945 r. w Kole i okolicach. A że Rosjanie rozstrzeliwali Niemców… I co z tego? To nie tajemnica. Proszę nie szukać sensacji tam, gdzie jej nie ma.
      Nie mam naprawdę czasu ani ochoty tłumaczyć wszelkich kwestii. Proszę poczytać sobie, douczyć się, a nie tylko pusto krytykować.

  16. Tofu

    Ubawiła mnie lektura Pańskiej odpowiedzi. Jest Pan lepszy niż Wernyhora i Nostradamus razem wzięci a w przenikliwości analizy psychologicznej mojej osoby osiągnął Pan poziom niedościgłej sejmowej komisji śledczej w sprawie afery Rywina.
    Chyba zostanę Pańskim stałym czytelnikiem.

    • m.kozajda

      Ubawiło Pana? A mnie ubawiło sprawdzenie przed chwilą Pana IP komputera, bo jako administrator mogę to zrobić. I co z tego wynika? Że „biker” i Pan to JEDNA I TA SAMA OSOBA! A dopiero co domagał się Pan odpowiedzi „bikerowi”. Jak to jest pisać o sobie w trzeciej osobie? 🙂 Po prostu sam Pan ze sobą pisze udając kogoś innego pod przybranym nickiem…
      A tak przy okazji, skoro mamy bawić się w wytykanie sobie błędów… Nie odmienił Pan odpowiednio wyrazu „Nostradamus”. Poza tym przed „a” powinien być przecinek. Oj brzydko, brzydko robić takie błędy. Wstyd!

  17. Jan, Poznań

    Mała poprawka. Autor pisze, że walki o Koło były najcięższe w Wielkopolsce. Oczywiście ma racje w tym sensie, że były najcięższe do rozpoczęcia walk o Poznań. Dodam, że walki o Koło opisuje ostatnio jeden z tomików serii Festung Posen. (Bernhard Kiekenap: Szkoła Podchorążych SS w Brunszwiku z siedzibą w podpoznańskich Owińskach. Wyd. Pomost 2012). Ciekawą rzeczą jest, iż do obrony Koła skierowano m.in. słuchaczy Szkoły Podoficerskiej z Kościana. Żołnierze przybyli transportem kolejowym. Ponieważ były trudności z rozładunkiem dowódca szkoły pozwolił żołnierzom na poszukanie noclegów na mieście, co było łatwe, bo już wielu Niemców zdążyło uciec i było wiele pustych mieszkań. Do dziś nie wiadomo o się stało w nocy na dworcu w Kole gdzie ten nierozładowany transport czekał. Okazało się nad ranem, że transport „wyparował”. Prawdopodobnie kolejarze przerażeni bliskością Rosjan zdecydowali się „po cichu” wyjechać z Koła i to całym składem, póki jeszcze Rosjanie nie przecięli linii kolejowej do Konina. W rezultacie pozostawili batalion z Kościana bez broni maszynowej, amunicji, jedzenia itd. Niemieckie źródła podają, że to nie tylko ten jeden przypadek niezwykłej indolencji komendanta Szkoły z Kościana można tu wymienić. Okazuje się bowiem, że w historii Wehrmachtu rzadko się zdarza, żeby prawie cały skład osobowy jednostki złożonej z 500 żołnierzy został prawie wybity co do nogi. Resztki batalionu walczyły potem m.in. w kwietniu 1945 w sławnym kotle pod Halbe na pd. od Berlina, gdzie zginęło kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy niemieckich oraz ludności cywilnej.

  18. Obiektywny

    Bardzo bolą te komentarze i pokazują wyraźnie podziały w narodzie… jakie w nim były od setek lat, jakie w nim są teraz i jakie w nim będą… za setki lat, o ile ten naród będzie jeszcze istniał… Nazywacie Wyzwolenie Zniewoleniem, a nie chcecie widzieć, że w tamtych czasach Polska była bardziej Polską, niż jest w tej chwili. Dziś za chwilę tego kraju kulturowo i gospodarczo nie będzie. Hipokryzją natomiast okrutną jest to, że Wyzwolenie obozu w Oświęcimiu wszyscy nazywają JEDNAK WYZWOLENIEM. Wyzwoleniem przez kogo? Misie Koala? A może obóz w Oświęcimiu też został jednak zniewolonyNie jestem człowiekiem starej daty… Raczej średniej daty – mam 30 lat i liznąłem jedynie okres PRL… Obecna Polska mi się nie podoba, dlatego w niej od 7 lat nie żyję… Czy to nie jest wystarczająca dezaprobata milionów Polaków dla tej WOLNOŚCI, którą podobno mamy od 1989 roku? Oczywiście, powiecie – komuna… Za zabory Polski też pewnie odpowiedzialność ponosi komuna Większość tzw.oświeconych szczekaczy doszukuje się zła w komunie tylko i wyłącznie, a zupełnie zapomina o problemie polskiej mentalności, która nie ma nic wspólnego z systemem politycznym… To tkwi znacznie znacznie głębiej…

  19. Q

    Oj chyba Pan Kozajda nieco się zdenerwował. Co do uwag bikera to uważam, że ma sporo racji. Ubawił mnie również fragment o bohaterskich Rosjanach własnymi ciałami zasłaniającymi stanowiska karabinów maszynowych. Na plus bardzo fajna mapka. Pozdrawiam serdecznie.

  20. jan

    ekshumowałem rozstrzelanych żołnierzy wehrmachtu,na cmentarzu prawosławnym było 98, na ewangelickim ponad 50-ciu ale pozostały nie odnalezione ogromne pochówki przy ul. Żeromskiego i na terenie dawnej cegielni Imiełkowskiego (66-ciu).pozdrawiam

  21. Grzegorz

    Wkradł się błąd. Zdjęcie nr 2 ( żołnierze Volkssturmu) – zdjęcie to przedstawia żołnierzy Volkssturmu w Raciborzu na Górnym Śląsku. Pozdrawiam

  22. Paluszczak Anna

    Wiele interesujących danych historycznych dotyczących regionu
    Wielkopolski. Mam na myśli chociażby miejscowość o nazwie Koło
    i jej okolice.

  23. Anonim

    WSTYD MI ZA TYCH, KTÓRZY POLEMIZUJĄ Z RED. KOZAJDĄ O JEDNĄ LITERĘ Ż CZY RZ JAK BYĆ NAPISANE, O BŁĄD PISARSKI, A NIE DOCENIAJĄ WAGI TEGO ARTYKUŁU, NA KTÓRY POŚWIĘCIŁ CZAS U PANA A. WILKA, KTÓRY Z TAKĄ DOKŁADNOŚCIĄ OPISAŁ WALKI O MIASTO KOŁO I WIELKOPOLSKĘ, O KTÓRYCH NAWET WAM SIĘ NIE ŚNIŁO ,A ZNALEŹLIŚCIE WEDŁUG WAS BŁĄD,KTÓRY W TYM SMUTNYM ARTYKULE JEST NAJMNIEJ WAŻNY. CZY ŚMIERĆ ŻOŁNIERZY I CYWILI ROZSTRZELANYCH PRZEZ OKUPANTA WARTA JEST TAKIEJ DYSKUSJI NAD JEDNĄ LITERKĄ? DLA MNIE TO WSTYD I TEN KTOŚ POWINIEN PRZEPROSIĆ REDAKTORA, BO DZIĘKI NIEMU DOWIEDZIAŁ SIĘ O TYCH STRASZNYCH WALKACH I MORDACH POLAKÓW PRZEZ OKUPANTA. POWINIEN TEN KTOŚ IŚĆ NA CMENTARZ WOJENNY I ZAPALIĆ ŚWIATEŁKO PAMIĘCI. DZIĘKUJĘ PANU A.WILKOWI I P. RED. KOZAJDZIE ZA TEN CENNY ARTYKUŁ, SMUTNY, ALE JAKŻE PRAWDZIWY. NIECH MŁODE POKOLENIE ,KTÓRE NIE POZNAŁO TEJ PRAWDZIWEJ HISTORII WOJNY,KTÓRĄ MYŚMY PRZEŻYLI DOWIE SIĘ JAK BYŁO. OBY TAKA HISTORIA JUŻ NIGDY NIE POWTÓRZYŁA SIE BYŚMY ŻYLI I DOŻYWALI SWOICH DNI BEZ WOJNY W SPOKOJNEJ OJCZYŹNIE.

  24. …ta wyzwolili nas…? Gdyby Niemcy nie napadli na Związek radziecki ,to nie bylibyśmy wyzwalani…takie male uściślenie.

  25. Marek

    Napiszę w ten sposób , należy krytykę przyjmować z podniesioną głową , co do błędu ort. zdarzył się i myślę że jest to przypadek , jeśli chodzi o materiał , faktycznie fotki nie pasują do wydarzeń, ale pewnie w tych czasach bardzo ciężko o takie – jak w ogóle istnieją ( swoją drogą przydała by się akcja w Kole zbierania takich fotografii i stworzenia wystawy) .
    No i co mnie zabolało Ci radzieccy żołnierze i ich „bohaterstwo „” to fikcja – fakt zginęli ale nie w ten sposób tak mówił mi mój dziadek …
    Pozdrawiam , świetny pomysł na taki materiał w Kole jest jeszcze sporo osób które maja wiedzę którą należy szybko spożytkować .

    • kurier-kolski.pl

      Było to już wyjaśniane wcześniej, ale może warto powtórzyć, że z okresu okupacji niemieckiej w Kole zachowało się bardzo, bardzo niewiele zdjęć. Trudno powiedzieć czemu, ale głównym powodem było to, że w tamtym strasznym okresie Polakom nie wolno było ich robić. Zdjęcia robili tylko Niemcy, rasa samozwańczych „panów i władców”, i pewno wywieźli je w 1945 roku lub zostały zniszczone w zawierusze wojennej. W większości zachowały się jedynie niemieckie widokówki miasta. Zdjęcia to ogromna rzadkość. I przez lata była prowadzona akcja zbierania starych fotografii, ale wśród nich udało się pozyskać tylko kilka zdjęć z okresu okupacji.

      Co do żołnierzy radzieckich to weźmy pod uwagę, że totalitarny system Stalina nie liczył się z ludźmi, traktując szeregowców jako „mięso armatnie”. Młodziutkich chłopców w wieku od 17 lat na siłę wyciągano z domów i pod lufą karabinów prowadzono do koszar, gdzie zamieniano ich w żołnierzy. Nikogo nie obchodziło, że oni tego nie chcieli, nikogo nie wzruszała rozpacz, krzyki i łzy ich matek ani to, że pola na wsiach pozostawały bez męskich rąk do pracy. Przymusowo rzucano ich na front i kazano biec na niemieckie czołgi, na plujące kulami lufy niemieckich karabinów ustawione w bunkrach. To nie był ich wybór. Oni ginęli masowo. Jak by nie patrzeć, umierali i wyzwalali nas od niemieckiego okupanta. I za to należy im się szacunek i pamięć. Oni nie mieli żadnego wpływu ani na własny los, ani na to, że ich rękoma, ich śmiercią, Stalin wprowadził do Polski własny reżim. W większości byli to przypadkowi, niewinni ludzie, na siłę wcieleni do armii. Pamiętajmy o tym i nie mieszajmy ich z wielką polityką i stalinizmem.

  26. Anonim

    Chciałbym poznać historię ulicy Garncarskiej…….

    • kurier-kolski.pl

      Faktycznie to jest ciekawy kawałek historii Koła. Może da się zrobić 🙂

  27. wlodaż

    Było nie było…. bohaterami bardziej byli Lewakow i Nosula, niż pisowski „sęp””

  28. remas74

    na zdjęciach widzimy polskie bunkry. zbudowane przed 1939. proponuje pouczyć się historii, zamiast robić „kopiuj wklej”.

    • kurier-kolski.pl

      To nie są informacje wyssane z palca. Te schrony-bunkry wyraźnie i fachowo opisane są jako „niemieckie” w literaturze wydanej na ten temat, w tym w książeczce „Fortyfikacje polskie i niemieckie okolic Koła” Waldemara Nadolnego wydanej przez UM w Kole w 70.rocznicę wybuchu II wojny światowej.
      Polecam zapoznać się i nie wypisywać bzdur wynikających z własnej zarozumiałości i niewiedzy.

  29. remas74

    jan,poznań. szacunek.

  30. Łysy

    Remas nie masz racji. Polskie bunkry to te przy Orlenie w Genowefie, po drugiej stronie drogi na Dąbrowice Częściowe czy w lasku przy cmentarzu ewangelickim. A te na zdjęciach to jednak na 99,9 % niemieckie :). Ale może się nie znam.
    Pozdrawiam Artur Z

  31. Kolanin

    Podoba mi się opis przebiegu walk o wyzwolenie Koła .Pamiętam opowiadania moich rodziców o tym ,jak przeżyli tą całą sytuację. Opowiadanie to jest dość zbieżne z opisem Adama Wilka . Ale nie w tym jest rzecz . Rzecz jest w tym , że taki smarkacz jeden z drugim , którego przodkowie życie zawdzięczają tym pogardzanym Sowietom ,porównuje życie pod okupacją niemiecką ,tzn.łapanki rozstrzeliwania ,obozy koncentracyjne ,perspektywa unicestwienia całych słowiańskich narodów z życiem pod władzą niedemokratyczną,ale polską.Jestem z rocznika 1946 i znam z autopsji życie pod tzw. Komuną ,więc mogę powiedzieć tym ,którzy rządy komuny zrównują z faszyzmem,że są godni pogardy . To jest właściwie antypolskie .

  32. Elena

    W swoich odpowiedziach Pan redaktor nie zachowuje klasy. Nawet jeśli uważa, że piszący jest „czepialski” to sposób w jaki odpowiada na post dyskredytuje go jako inteligentnego dziennikarza. Panie redaktorze nadęcie, które Panu towarzyszy naprawdę nie jest eleganckie. Proszę wypuścić powietrze.

  33. Anonim

    W stosunku do zwyczajnego chamstwa i prostactwa trudno jest zachować klasę.

  34. starszy kolanin

    Może skończcie z tymi licytacjami, kto lepszy czy gorszy był, sowieci czy hitlerowcy. Walczyli ludzie , którzy byli żołnierzami z bardzo różnych powodów, niekoniecznie z własnej nieprzymuszonej woli. Najgorsze jest to, że wojna pochłonęła tyle ludzkich istnień. Zarówno wśród Niemców, jak i Rosjan, to byli przede wszystkim ludzie tacy, jak my. I nie ich winą było to, że ginęli m.in. na naszej kolskiej ziemi.
    A propos historii.. pamiętam z dzieciństwa operację wyciągania ze „strugi” przy stadionie rosyjskiego (radzieckiego) czołgu zatopionego po lewej stronie od mostku przy ul. Sportowej. Czy zachowały się jakieś zdjęcia, wspomnienia o tym ? To było na przełomie lat 50-tych i 60-tych.

    • kurier-kolski.pl

      Niestety raczej nie. Być może gdzieś takie zdjęcia się znajdują, może w jakiś archiwach, może gdzieś u kogoś w szufladach, ale oficjalnie nie ma ich. Jeśli ktoś z naszych Czytelników wie coś na ten temat, zachęcamy do podzielenia się taką wiedzą z nami wszystkimi…

  35. Johan

    Szacun dla obrońców mój dziadzia tam się bronił i sfajczył trochę T 34 Iwanom.

  36. J.

    Kiedy miałam blisko działkę chodziłamz córkami tm sprzątać. TEraz mmy daleko. Myślę jednak, ze Ci ktorzy się tak oburzają mogliby sami z siebie coś zrobić. Raz kiedyś, a nie robić zdjęcia i się uburzać.

    • kurier-kolski.pl

      Ja też miałem obok ogródek działkowy przez wiele lat, tuż przy ogrodzeniu tego cmentarza, i często bywałem tam. Dopóki mieszkałem blisko, także dbałem jak potrafiłem, zapalałem świeczki, znicze, kładłem kwiaty. I wtedy był tam dopiero „małpi gaj” – było o wiele gorzej niż obecnie. Potem zrobiono ogromną akcję porządkowania, wycinania krzaków i chwastów, wytyczono alejki. I przez kilka lat było przyzwoicie, a co roku miasto z Województwa pozyskiwało pieniądze na opiekę nad nekropolią. Więc czemu teraz tego nie robi? Pozdrawiam. MK

  37. Jan, Poznań

    Na tym portalu wypowiadałem się już kontekście walk o Koło. Zachęcam do przeczytania niemieckich relacji w książce: Bernhard Kiekenap: Szkoła Podchorążych SS w Brunszwiku z siedzibą w podpoznańskich Owińskach. Wyd. Pomost 2012. Może by warto, by ta książka znalazła się w Bibliotece Miejskiej w Kole. Jak nie ma jej tam to może poprosić o przekazanie jej przez Bibliotekę Raczyńskich w Poznaniu. Jest ona w różnych jej filiach. Chciałbym jeszcze napisać o dwóch sprawach 1) w tej książce pisze się jakim „dziadostwem” był w Kole (i właściwie wszędzie) Volkssturm. Oczywiście te stworzone przez Goebelsa oddziały to był prawdziwe „dziadki” ale jakie mieli uzbrojenie ! Stare karabiny z przed 1WŚ do których mieli niepasujące naboje. Jak przyszli Rosjanie, uciekali gdzie pieprz rośnie 2) Tu w komentarzach pojawia się pytanie „retoryczne” czy Sowieci nas wyzwolili czy zniewolili. Moim zdaniem sprawa jest prosta: Komuna w Polsce to był PRYSZCZ w stosunku do tego co Niemcy nam zrobili w czasie okupacji. Mało ludzi wie, że np. na chodniku na obecnym Placu Wolności w Poznaniu banda z Hitlerjugend, gówniarze kilkunastoletni, tak sobie dla hecy polali benzyną polską dziewczynkę i spalili ją. Za to nie spotkała ich żadna kara. Inny przykład: Poznańskie jezioro Rusałka nie jest jeziorem naturalnym, zostało wykopane przez Poznaniaków narodowości żydowskiej. Brzegi jeziora są cmentarzem dla kilku tysięcy ludzi. O tym co kilkunastoletni poznaniak Alojzy Łuczak zobaczył gdy przedarł się przez chaszcze w okolice jeziora pisze on w książce: Alojzy Andrzej Łuczak „Głodny”. Wyd. Poznańskie, 1974.

  38. Michał .Ch

    W lutym 1945 roku miałem 7 lat. Pamiętam jak mój ojciec 20 stycznia 1945 roku palił w piecu i płakał. Ja się pytam, czemu tata płaczesz? Odpowiedział mi: że Niemców już nie ma. Bo gorszy od nich mógłby być tylko diabeł.
    O tym, że będziemy podlegali Moskwie dowiedzieliśmy dopiero się po kilku latach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Telefon interwencyjny

Widziałeś(aś) coś ważnego? Chcesz się podzielić informacją?
Masz problem i nie wiesz co robić?

Zadzwoń!
Anonimowość gwarantowana!

600 152 526